Poza zamianą nazw plików tak aby składały się tylko z samych małych liter była jeszcze jedna kwestia, którą niepotrzebnie robiłem ‘z palca’. iTunes ma to do siebie, że importuje albumy CD wg następującej konwencji:
|- artysta 1
| |- nazwa albumu
| |- 1-01 nazwa utworu.mp3
| |- 1-02 nazwa utworu.mp3
| |- 2-01 nazwa utworu.mp3
|- artysta 2
| |- nazwa albumu
| |- 1-03 nazwa utworu.mp3
| |- 1-04 nazwa utworu.mp3
| |- 2-02 nazwa utworu.mp3
|- artysta 3
| |- nazwa albumu
| |- 1-05 nazwa utworu.mp3
| |- 2-03 nazwa utworu.mp3
| |- 2-04 nazwa utworu.mp3
Natomiast moja konwencja jest następująca:
|- nazwa albumu
| |- artysta1 – utwór1.mp3
| |- artysta1 – utwór2.mp3
| |- artysta2 – utwór3.mp3
Oto skrypt który konwertuje pliki zaimportowane z iTunes do ‘mojego formatu’ katalogowania i nazewnictwa plików:
_convert_mp3_filenames_imported_with_itunes.py
Fakt, że pierwsza wersja skryptu (druga również) nie za każdym razem działała tak jak tego oczekiwałem. Okazało się, że iTunes ma więcej niż jedną metodę nadawania nazw plikom. Musiałem poświęcić parę wieczorów na poprawki w celu dopracowania skryptu, ale zysk jest widoczny dla mnie gołym okiem. Wykorzystując powyższy skrypt mogę obecnie w tym samym czasie zaimportować 2-3 razy więcej albumów niż wcześniej. Jak to zwykle bywa, każde nowe rozwiązanie rodzi nowe problemy… Ciekawe jak szybko zostanę zmuszony do wymiany dysku na większy…
Jednocześnie stwierdzam, że Python coraz bardziej mi się podoba. Po pierwsze zarówno sam język jak i kolejne funkcjonalności/biblioteki, których potrzebowałem są bardzo łatwe i intuicyjne w wykorzystaniu. Po drugie, wolę nie myśleć ile kodu i czasu zajęłoby mi zrobienie tego samego przy użyciu Javy… Odnoszę wrażenie, że nauka tworzenia takich prostych narzędzi w tym języku jest okupione bardzo małym kosztem.